Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą recenzja

Nowy album Amon Amarth "Berserker"

Jedenasty studyjny album szwedzkiego zespołu melodic death metalowego 3 maja ujrzał światło dzienne. Czym tym razem zachwycą fanów Wikingowie z mroźnej północy? www.amonamarth.com W piątek ukazał się kolejny krążek Amon Amarth, promowany wcześniej singlami Raven's Flight oraz Crack the Sky . I tym razem muzycy nie zawiedli, wracając po trzech latach w pięknym stylu. Berserker zawiera 12 energicznych, ciężkich kawałków, które uraczą każdego fana ciężkich, nordyckich brzmień. Zespół nie stracił swojego charakteru i mroźnej, elektryzującej drobinkami lodu i ognia duszy, za którą pokochałam zespół. Muzycy zabierają słuchacza w podróż po barwnej, zaskakującej i krwawej mitologii nordyckiej. Głos Johana Hegga, którego wielką fanką jestem, mroczny, a jednocześnie wspaniale zrozumiały, mimo głębokiego, charczącego growlu, dodaje opowiadanym historiom surowości, oddając klimat mroźnych krain, gdzie toczą się historie. Bohaterami są główni mieszkańcy Asgardu, ale również  posta...

Nowy album Parkway Drive "Reverence"

Całkiem niedawno, bo w zeszłym tygodniu, pisałam o nowościach . Nadmieniłam o kapitalnych singlach Parkway Drive oraz o nadchodzącej dużymi krokami premierze ich nowego albumu Reverence . Album miał ukazać się kilka dni później, jednak muzycy zrobili fanom niespodziankę - już od piątku 4 maja możecie kupić płytę lub też przesłuchać ją dzięki platformom streamingowym takim jak Tidal lub Spotify, a także na YouTube. Warto? Jeszcze jak! Zespół zaczynał od metalcore'u, jednakże z każdą płytą muzycy zdają coraz bardziej odchodzić od bazowego gatunku, dodając do swojej twórczości więcej ciężaru i ewoluując. W jednym z wywiadów wokalista zespołu Winston McCall o nowym albumie mówi*: "Ta płyta jest o wiele bardziej zróżnicowana, jednak nie zszokuje nikogo. Parkway Drive wciąż tam jest, jednak jesteśmy tam w zupełnie inny sposób." McCall przyznaje również, że im muzycy stają się starsi, tym więcej chcą dodać do swojej twórczości, tym samym nie mają zamiaru przystawać przy...

Rivers of Nihil "Where Owls Know My Name" - nowy album (recenzja)

Zespół, o którego najnowszej płycie dzisiaj opowiem, poznałam zupełnie przypadkiem dzięki Tidalowi. Jak to zazwyczaj robi YouTube, Tidal czasem podrzuca mi różne ciekawostki. Rivers of Nihil powstał w 2009 roku w Reading w stanie Pennsylvania, USA. Zespół jest przedstawicielem technical death metal, czyli, jak sama nazwa wskazuje, muzyka przez nich grana jest świetna technicznie. Słyszałam głosy, które uważają ten gatunek za kompozycyjnie nijaki, skupiony na technice i ogólnie nieciekawy. Bardzo mnie to zdziwiło, bo Rivers of Nihil , moim zdaniem, prezentuje świetną kompozycję. Nie jest to przerost formy nad treścią, bo treści jest tu naprawdę sporo. Zespół   wydał 16 marca tego roku nowy album zatytułowany Where Owls Know My Name . Świeżynka utrzymana jest w mrocznym, ciękim klimacie, bardzo przypominającym klimat tworzony przez Gojirę. Świetna perkusja podbiła moje serce już przy pierwszym kawałku. Uważam, że jest ona sercem zespołu i spaja wszystko w piękną, metalową ha...

Jelonek i Metalowe Jasełka

Po długiej nieobecności wracam! Dziś przybliżę Wam trochę historię polskiego zespołu. Michał Jelonek - skrzypek dobrze pewnie Wam znanego zespołu Hunter (o którym więcej kiedyś) swoją solową karierę rozpoczął w 2007 roku. Ten multiinstrumentalista (skrzypce, altówka, kontrabas i jeszcze pewnie parę innych) połączył brzmienie skrzypiec z metalem. Do tej pory ukazały się dwa albumy Jelonka - Jelonek oraz Revenge. Połączenie klasyki z metalem? Nic nowego, powiecie. Utwory na obu płytach są instrumentalne, całkowicie pozbawione wokalu. Co więc tak przyciąga? Koncerty. Nie znam drugiego wykonawcy, na którego koncertach bawiłabym się równie dobrze i który miałby tak świetny kontakt z publicznością. Koncerty nie są po prostu występami, są naprawdę niezłą imprezą, na którą czeka się z utęsknieniem. Na koncercie Jelonka byłam do tej pory 3 razy, pierwszy raz zupełnie przypadkiem. Nie znałam jeszcze wtedy ani jego, ani Huntera, którego poznałam na tej samej imprezie (Ursynalia 2013)....

Dzień święty święcić, czyli niedzielny koncert w Piątaku

Bywają takie dni, że człowiek po prostu ma ochotę gdzieś wyskoczyć. Tak było i w zeszłą niedzielę. Jakże mile zaskoczona byłam, kiedy na wejściu do Przybij Piątaka we wrocławskim Starym Klasztorze usłyszałam, że niebawem zacznie się koncert. Dobre piwo, przyjemna atmosfera i do tego koncert? Wchodzę! www.facebook.com/przybijpiataka Koncert miał się rozpocząć o godzinie 20, jednakże z powodu problemów z dojazdem dwóch zagranicznych kapel, impreza rozkręciła się nieco póżniej. Wszystkie trio tego wieczoru, tj Hipnotyk, Brain Donation oraz Dirty Sound Magnet, były bardzo dobre technicznie, każdy zespół prezentował troszkę odmienne podejście do muzyki rockowej, jednak trzeba im przyznać, rock płynął w ich żyłach a energią zarażali momentalnie. Jako pierwszy zagrał zespół Hipnotyk z Oleśnicy. Widać i słychać było, że panowie muzyką bawią się nie od dziś. Duże brawa należą się wokaliści, Marcinowi Kobieli, który prócz dobrego technicznie głosu, zaprezentował naprawdę kawał...

Nie taki diabeł straszny - Zeal&Ardor

Zeal & Ardor jest młodym zespołem, który na swym koncie ma dopiero jedną, wydaną w tym roku płytę. To właśnie ten krążek – Devil is Fine , jest czymś, co chciałabym wziąć pod lupę. Dlaczego? Ponieważ nie jest to kolejny black metalowy zespół, śpiewający o diable, używający standardowych a wręcz oklepanych riffów. Zeal & Ardor powstał za sprawą niebanalnego pomysłu połączenia black metalu z nurtem negro spirituals. Niektórzy nazywają w żartach ten twór black black metalem. www.zealandardor.com Co jednak jest tak niezwykłe w tym zespole? Manuel Gagneux, pomysłodawca i główny wokalista zespołu, jak sam mówi, bawi się muzyką, szukając coraz to nowych doznań, próbując wyrazić siebie. Wcześniej muzyk był twórcą internetowym, który często z nudów łączył różne gatunki muzyczne. Jak sam mówi, muzykę traktuje jako dobrą zabawę i chce się tym dzielić z innymi. To właśnie za sprawą jednego ze swych odbiorców na 4CHAN, który żartobliwie zaproponował połącznie negro z black meta...

Metal Hammer Festival - głośno, ale bez przytupu

Metal Hammer jest dużym wydarzeniem muzycznym, które od lat przyciąga do katowickiego Spodka tysiące osób. Tegoroczna, ósma już edycja, nastawiona była na mroczny klimat z domieszką folku. Chociaż organizatorzy zaprosili gwiazdy dużego formatu, nie poradzili sobie z nagłośnieniem, co bardzo negatywnie wpłynęło na odbiór, jak i zadowolenie uczestników, a także samych artystów. “Trochę tak, jakby komuś przypomniało się dzień wcześniej, że trzeba przygotować wydarzenie”, mówi jeden z uczestników. Przy festiwalu o takiej renomie, coś podobnego nie powinno mieć miejsca. Wykonawcami widocznymi na plakatach reklamujących MH byli: ARRM, Percival Schuttenbach, Zeal & Ardor, Myrkur, Paradise Lost oraz gwiazda, a raczej gwiazdor wieczoru - Marilyn Manson . Pomimo podania przez organizatorów godzin rozpoczęcia poszczególnych występów, było wiele nieścisłości, jednak, co zaskakujące, zespoły zaczynały wcześniej, a nie, jak można by zakładać, z drobnym opóźnieniem. Na płytę Spodka dotarłam...