Bywają takie dni, że człowiek po prostu ma ochotę gdzieś wyskoczyć. Tak było i w zeszłą niedzielę. Jakże mile zaskoczona byłam, kiedy na wejściu do Przybij Piątaka we wrocławskim Starym Klasztorze usłyszałam, że niebawem zacznie się koncert. Dobre piwo, przyjemna atmosfera i do tego koncert? Wchodzę!
![]() |
www.facebook.com/przybijpiataka |
Koncert miał się rozpocząć o godzinie 20, jednakże z powodu problemów z dojazdem dwóch zagranicznych kapel, impreza rozkręciła się nieco póżniej. Wszystkie trio tego wieczoru, tj Hipnotyk, Brain Donation oraz Dirty Sound Magnet, były bardzo dobre technicznie, każdy zespół prezentował troszkę odmienne podejście do muzyki rockowej, jednak trzeba im przyznać, rock płynął w ich żyłach a energią zarażali momentalnie.
Jako pierwszy zagrał zespół Hipnotyk z Oleśnicy. Widać i słychać było, że panowie muzyką bawią się nie od dziś. Duże brawa należą się wokaliści, Marcinowi Kobieli, który prócz dobrego technicznie głosu, zaprezentował naprawdę kawał dobrej muzyki okraszonej solówkami na wysokim poziomie. Kiedy myślałam, że Hipnotyk już niczym mnie nie zaskoczy, muzycy zaprezentowali cover Black Sabbath War Pigs, który zamiótł publiczność. Choć szanuję ów zespół za dopracowaną muzykę i werwę, z jaką grają, chętnie usłyszałabym Hipnotyk w cięższej i nieco mroczniejszej muzyce, jak choćby w klimacie wyżej wspomnianego klasycznego zespołu, do czego Marcin Kobiela ma świetne predyspozycje głosowe.
Kolejnym zespołem był irlandzki Brain Donation. Nie jestem w stanie przyczepić się do jakiejkolwiek rzeczy w występie tych trojga. Uwiódł mnie głos wokalisty, który idealnie pasował do muzyki, jaką zespół tworzy. Nie dało się usiedzieć w miejscu w trakcie koncertu. Kompozycje utworów były nieprzewidywalne i bardzo ciekawe a teksty chwytne i szybko zapadające w pamięć. Power i radość, jaką niesie za sobą twórczość BD mogę porównać trochę do pewnego austriackiego zespołu Royal Republic, który przez lata był stałym bywalcem moich playlist. Ku mojemu rozczarowaniu, w internecie można znaleźć niewiele kawałków Brain Donation, a szkoda, ponieważ chętnie wsłuchałabym się w twórczość zespołu. Trzymam kciuki za jak najszybsze wydanie pierwszej płyty!
Na sam koniec zaprezentowali się Szwajcarzy. Dirty Sound Magnet jest zespołem dość kuriozalnym. Jako headliner wieczoru artyści pokazali technikę i oryginalność. Występ DSM był tak naprawdę show jednego człowieka - ekscentrycznego wokalisty i świetnego gitarzysty Stavrosa Dzodzosa. Pozostali członkowie zespołu - perkusista Maxime Cosandey oraz basista Marco Mottolini byli niestety tylko dodatkiem wizualnym. Zaznaczam, że wizualnym, ponieważ muzycznie nie byli w niczym gorsi od Stavrosa. Bardzo podobało mi się, jak dobrze zgrany jest zespół. Kompozycje utworów niejednokrotnie były dosyć zawiłe i trudne, jednak ani razu nie dało się wyczuć potknięcia czy dysonansów.
Nie spodziewałam się, że ta niedziela skończy się tak dobrze. Już wcześniej zdarzało mi się bywać na koncertach w Przybij Piątaka, jednak ten mogę uznać za jeden z lepszych, jak nie najlepszy, jakie w tym barze przeżyłam. Ponadto, gorąco polecam tosty, idealne do piwa i świetnej muzyki!

Komentarze
Prześlij komentarz