Shinedown jest jednym z tych zespołów, które budzą we mnie sentymentalną naturę. Był jednym z pierwszych na drodze do poznania rocka, później metalu i wielu ich gatunków. Dlaczego zdecydowałam się o nim napisać? Kiedy ostatnio sięgnęłam do twórczości Shinedown odkryłam nieznany mi album, najnowszy dorobek zespołu. Album Threat To Survival pochodzi z 2015 roku i choć posiada typowy dla zespołu charakterek, prezentuje dojrzalszą i bardziej dopracowaną muzykę. Portal Last.fm podpowiada mi, że Shinedown wykonuje post grunge, rock alternatywny i hard rock. Na pewno w klimacie post-grunge’owym utrzymany był pierwszy poznany przeze mnie a trzeci studyjny album tego zespołu - The Sound of Madness. To tutaj możemy znaleźć największe hity Shinedown, jak instrumentalny i bardzo zapadający w pamięć Call Me, posiadający pazur The Sound of Madness, czy Second Chance, będący kwintesencją zespołu. Do dziś te trzy kawałki są jednymi z najwyżej notowanych pod względem odtworzeń, zarówno na Spotify, Last.Fm jak i Youtube.
Przedostatni studyjny album zespołu Amaryllis urzekł mnie przede wszystkim energicznymi utworami Bully, My Name [Wearing Me Out] oraz otwierającym krążek Adrenaline. Reszty utworów nie nazwę złymi, bo skłamałabym, jednak nie wyróżniają się niczym szczególnym. Kilka lat temu taka muzyka mi odpowiadała, teraz jest dla mnie zbyt delikatna. Dla fanów muzyki pokroju 3 Doors Down, takie utwory jak Amaryllis, Unity, czy I’ll Follow You będą czystą przyjemnością.
Jak już mówiłam, najnowszy album pokazuje dojrzałość i doświadczenie muzyczne zespołu. Nie wypalili się, wciąż czuć ten sam ogień, który towarzyszy im od pierwszej płyty. Słychać wyraźnie wpływ muzyki popularnej na ich twórczość, jednak nie jest to w żadnym wypadku krytyka. To, co robią na Threat To Survival jest ciekawe i mi osobiście odpowiada. Utwory szybko wpadają w ucho, kompozycje są ciekawe, choć nie bardzo skomplikowane, a instrumenty dobrze zgrane z wokalem Brenta Smitha. Ciężko jest mi wybrać najlepsze kawałki z tej płyty, ponieważ, jak mówiłam, wszystkie są świetne. Jak dla mnie, najbardziej chwytnymi utworami albumu są Cut The Cord oraz State Of My Head.
Przedostatni studyjny album zespołu Amaryllis urzekł mnie przede wszystkim energicznymi utworami Bully, My Name [Wearing Me Out] oraz otwierającym krążek Adrenaline. Reszty utworów nie nazwę złymi, bo skłamałabym, jednak nie wyróżniają się niczym szczególnym. Kilka lat temu taka muzyka mi odpowiadała, teraz jest dla mnie zbyt delikatna. Dla fanów muzyki pokroju 3 Doors Down, takie utwory jak Amaryllis, Unity, czy I’ll Follow You będą czystą przyjemnością.
Jak już mówiłam, najnowszy album pokazuje dojrzałość i doświadczenie muzyczne zespołu. Nie wypalili się, wciąż czuć ten sam ogień, który towarzyszy im od pierwszej płyty. Słychać wyraźnie wpływ muzyki popularnej na ich twórczość, jednak nie jest to w żadnym wypadku krytyka. To, co robią na Threat To Survival jest ciekawe i mi osobiście odpowiada. Utwory szybko wpadają w ucho, kompozycje są ciekawe, choć nie bardzo skomplikowane, a instrumenty dobrze zgrane z wokalem Brenta Smitha. Ciężko jest mi wybrać najlepsze kawałki z tej płyty, ponieważ, jak mówiłam, wszystkie są świetne. Jak dla mnie, najbardziej chwytnymi utworami albumu są Cut The Cord oraz State Of My Head.
Cieszę się, że po latach znów na mojej playliście zagościli chłopaki z Shinedown. Warto czasem odkopać stare zespoły sprzed lat. A jakie zespoły budzą w Was sentyment?
Komentarze
Prześlij komentarz